piątek, 15 stycznia 2016

Rozdział III

 -Dziękuję Ci, Regulusie – odpowiedziałam całując szatyna w policzek oraz trzymając małe pudełeczko w ręce. – To naprawdę miłe z twojej strony.

– Nie otworzysz teraz? – zapytał chłopak lekko się rumieniąc.

– Zrobię to wieczorem. Chcę mieć niespodziankę – uśmiechnęłam się.

– Słuchaj, Lily... Muszę już iść, mam do odrobienia zadanie z Eliksirów – powiedział szybko młody Black. Westchnęłam.

– W takim razie do zobaczenia, Reg – szepnęłam. smutno i schowałam pudełko do kieszeni bluzy.

– Do zobaczenia. – Uśmiechnął się Regulus i zaczął iść w stronę szkoły.



*



– ONA I ON?! – krzyknął podirytowany okularnik leżąc na swoim łóżku.

– Ten mały smarkacz na pewno coś knuje – powiedział wściekły Syriusz.

– Dobra. Rogacz, Łapa. Może zamiast wydzierania, dowiedzielibyście się co ten smarkacz szykuje? – zapytał spokojnie Remus.

– Seks? – wypalił cicho Glizdogon.

Po usłyszeniu tego słowa James Potter stał się jeszcze bardziej spięty.

– Musimy go obserwować – powiedziała Destiny, wchodząc do ich dormitorium.

– Ale musimy być ostrożni – dodał Remus patrząc na dziewczynę.

– To ustalone – rzekła Destiny siadając przy Remusie.

– MOGLIBYŚCIE SIĘ SKUPIĆ? - ryknęli Rogacz i Łapa w tym samym czasie.

Destiny słysząc ich krzyki ściągnęła skórzaną kurtkę i powiedziała:

– Niedługo kolacja. Kiedy tam zejdziecie macie się zachowywać normalnie. – Rzuciła im stosik dziewczęcych ubrań.

– Destiny... Twoje oczy... – Zaczął już mniej wściekły Potter. Dziewczyna nic nie powiedziała, tylko wzięła kurtkę i szybko wyszła z dormitorium.

– Destiny w tym momencie nam nie pomoże. – Westchnął Remus i dodał:

– Pora użyć naszej skrzynki. Glizdogonie, mógłbyś znaleźć Eliksir Wielosokowy?

– Och, jasne... – odpowiedział swoim cichym głosem i szybko zaczął grzebać w małej skrzynce.

*

Po powrocie do swojego dormitorium Lily odrobiła swoje zadania i czując, że jest głodna wraz ze swoimi przyjaciółkami zeszła na kolację.

– Dorcas, nie umówię się z nim! – Alice uparcie kłóciła się z Dorcas. – Nigdy w życiu – dodała.

– Ale czemuuu? – zaczęła jęczeć Meadowes.

– Bo... bo to burak! Tak, burak! Okropny, nudny burak! A na dodatek arogancki burak! – warknęła Alice i usiadła obok jakiś czterech Gryfonek, których Lily o dziwo nie znała.

– Lily, a jak tam na randce z tym...? – zaczęła zaciekawiona Mary.

– Regulusem. – dodała Dorcas.

– To nie była randka – powiedziała rudowłosa. – Regulus dał mi jakiś prezent...

Nagle cztery Gryfonki spojrzały na Lily i uważnie obserwowały jak wyjmuje pudełko z kieszeni i pokazuje swoim przyjaciółkom.

– Otwórz! – krzyknęła podekscytowana Dor.

– Nie teraz – powiedziała 14-latka z uśmiechem i schowała prezencik do kieszeni.

– A gdzie Huncwoci? – zapytała się Gryfonka Miriam z 7 roku.

– Nie mam pojęcia. – Wzruszyła ramionami zielonooka. – Szczerze mówiąc, jakoś specjalnie mnie to nie interesuje.

– Ty to zrób! – powiedziała dziwnie znanym głosem dziewczyna obok. – Och. – Spłonęła rumieńcem widząc, że wszystkie dziewczyny na nią patrzą. – To znaczy ty to zrób! – powiedziała bardziej przyciszonym głosem do swojej koleżanki.

– Aha? – Dorcas spojrzała na dziewczynę gryząc kanapkę.

– Dorcas… – zaczął jakiś Gryfon siadając koło niej.

– Co? – przemówiła lekko poddenerwowana.

– No bo… – zaczął. – W Sobotę jest wypad do Hogsmeade, więc może chcesz pójść ze mną? – zapytał niepewnie chłopak.

– Eee – Spojrzała na Lily. – Z miłą chęcią. To o 11 przy wyjściu? – powiedziała.

– Tak – odpowiedział chłopak, a zaraz potem szybko odszedł.

– Dziewczyny, mam nadzieję, że się nie obrazicie, że pójdę z Markiem... – zaczęła brązowooka.

– Czemu miałybyśmy być na ciebie obrażone, Dor? – Rudowłosa wypaliła myśląc o Syriuszu. – Przecież wiemy, że robisz to po to, aby Syriusz był zazdrosny – powiedziała głośno.

Kątem oka Lily zauważyła, że blondynka siedząca obok spojrzała na Dorcas.

– Lily – syknęła. – Co się tak lampisz brzydulo? – warknęła do blondynki, która nadal dziwnie na nią patrzała.

– To ja chyba pójdę – powiedziała zielonooka i szybko wstała.

*

Jej kieszeń jest na wyciągnięcie ręki.

– Teraz – szepnął mi Remus na ucho.

Dla pewności, że Lily nic nie poczuje, wyciągnąłem różdżkę i rzuciłem zaklęcie niewerbalne. Po chwili tajemnicze pudełko było w mojej ręce. Szybko szepnąłem zaklęcie zmniejszające i schowałem je razem z różdżką do kieszeni.

Na szczęście Evans nic nie zauważyła.

– Idziemy – szepnąłem do chłopaków i szybko wstałem. Postanowiłem pójść do łazienki, bo poczułem, że zaraz wrócę do swojej prawdziwej postaci. Gdy tylko wszedłem do jednej z kabin moje ręce zaczęły się powiększać. Po kilku minutach, już przebrany wyszedłem z kabiny i czekałem na chłopaków.

– Chłopaki, dalej... Musimy sprawdzić co to jest i podrzucić z powrotem Evans.
– Już, już – powiedział Remus i wyszedł z kabiny. Zaraz potem Syriusz a ostatni Peter.

*

Przepraszam za tyle miesięcy przerwy! ;cc

Niestety brak weny, nauka i wiele innych problemów mnie dobiły.

Ale teraz mam nadzieję rozdziały będą co 2/3 tygodnie.
Jeśli rozdział się spodobał zapraszam do rozsyłania mojego bloga znajomym!
--------------------------------------------EDIT-----------------------------------------
UWAGA ZMIENIŁAM TROSZKĘ ROZDZIAŁY.

+ JEŚLI KTOŚ NIE WIE AKCJA ROZGRYWA SIĘ W 5ROKU NAUKI :)
P.S. Nie czytam żadnego ff z Jily. Dlatego przepraszam jeśli w moim opowiadaniu będzie coś co było u kogoś innego.
` Eleanor Black.
P.S Mam pomysł na ff z Teen wolf. Co wy na to?

niedziela, 2 sierpnia 2015

Rozdział II

*Lily*
- Remusie, co mamy teraz? - zapytałam zerkając na przyjaciela.
- Emm... eliksiry - powiedział Remus patrząc na plan.
- Bardzo dziękuję - Spojrzałam na przyjaciela.
- A potem wróżbiarstwo i koniec - Uśmiechnął się lekko i zatrzymał się przed salą od eliksirów.
- Z kim mamy eliksiry? - podpytałam bruneta.
- Ze ślizgonami - odpowiedział zamyślony.
- Cześć, Remusie - powiedziała i podeszła do Huncwota Destiny.
- Cześć, Riddle -Uśmiechnął się flirciarsko.
- Emm... To może ja pójdę... - zaczęłam.
- Tak idź sobie - syknęła brunetka z kpiącym uśmiechem.
Gdy tylko odeszłam od pary zauważyła Dorcas. Podeszłam do przyjaciółki i zapytała się:
- Dorcas? Dorcas? Zaczęłam wymachiwać rękami przed twarzą przyjaciółki - Dorcas? Żyjesz?
- Coo? - Zapytała zamyślona.
- Pytam się czy żyjesz - śmieję się.
- Co? Ok... Tak żyje - ledwo odpowiedziała.
- To dobrze - cichoczę jeszcze głośniej - Wchodzimy już do sali? - zapytałam patrząc na zamyśloną brunetkę.
*****
- Rogaczu... Rogaczu? - Od 10 minut przyjaciel bruneta powtarza w kółko to samo.
Niestety 14-latek nie słyszał przyjaciela, ponieważ był wpatrzony w pewną rudą osóbkę o imieniu Lily. Dopiero wtedy gdy jego kumpel rzucił w niego kociołkiem, James Potter zauważył że od 10 minut patrzy się na ścianę.
- Ał! O co ci chodzi? - zapytał zdziwiony Potter z guzem na czole.
- Może o to że przez całe eliksiry lampiłeś się na rudą? - powiedział szatyn z huncwockim uśmiechem na twarzy.
- Ona będzie moja. - zaczął okularnik.
- Dobra, dobra. Mowiłeś to ze sto razy - przewrócił oczami szkolny casanova.
- To co teraz mamy? -  spytał rozczochraniec.
- Wróżbiarstwo. Ale za 15 minut jest koniec więc może pójdziemy do dormitorium? - zapytał z nadzieją w głosie Szatyn.
*Lily*
- Co? Ah. No dobra... - powiedział znowu zamyślony chłopak.
- Remusie... Gdzie jest Potter i Black? - zapytałam.
- Sam nie wiem - odpowiedział brunet.
- Mam nadzieję że nie robią żadnego głupiego dowcipu .
- Raczej na razie nic nie planujemy - zaśmiał się jeden z Huncwotów.
I w takim humorze spędziłąm pierwsze wróżbiarstwo w tym roku szkolnym.
*James*
- Idziemy na obiad? - zapytał przyjaciela okularnik.
- Tak. Możemy iść - odpowiedział Łapa.
Brunet o czekoladowych tęczówkach wstał z łóżka i ruszył do drzwi.
- Idziesz? - podpytał okularnik szatyna.
- Taaak... - jęknął nieco zamyślony Syriusz.
Gdy tylko Black wraz z Potter'em udali się do Wielkiej Sali zauważyli że są jednymi z pierwszych uczniów na obiedzie.
- I po co tak szybko wychodziliśmy? - zapytał z pretensjami Łapa.
- A co takiego byś robił w dormitorium?
- Na przykład myślał nad kolejnym dowcipem - odpowiedział sucho szarooki.
- Masz rację. Wymyśliłeś już coś?
- Tajemnica - powiedział z huncwockim uśmiechem Syriusz.
*****
Gdy tylko chłopcy sięgnęli po jedzenie do Wielkiej Sali weszły dziewczyny wraz z resztą Huncwotów.
- Cześć Evans - uśmiechnął się flirciarsko James gdy tylko wszyscy usiedli przy stole Gryfonów.
- Do widzenia Potter - syknęła uśmiechnięta Lily i zaczęła jeść swój obiad.
- Lily? - powiedział niepewnie chłopak do rudowłosej.
- Ah, to ty Regulusie - uśmiechnęła się z ulgą Evans. - Możesz poczekać na korytarzu?
Na imię swojego młodszego brata Syriusz Black stał się bardzo spięty.
-Lily.. Kto to był? - zapytała zaciekawiona Mary.
-Ach. To był Regulus. - uśmiechnęła się lekko 14-latka.
-Za dużo to nam nie powiedziałaś - Westchnęła Meadowes.
-I na razie to wszystko - Powiedziała Evans niepewnie patrząc na Huncwota obok, który był mocno zdenerwowany. - Syriuszu... wszystko dobrze? - Spytała niepewnie szatyna. Ten nic nie mówiąc odszedł od stołu Gryfonów i zniknął z pola widzenia.
********************************************
Wreszcie Rozdział :3 Przepraszam za jakieś błędy ale spieszyłam się aby to dodać i sprawdzam betę która będzie (chyba) Betować mi rozdziały od września :3 W razie co pisać gdzie błędy od razu poprawiam :*
--------------------------------------------EDIT-----------------------------------------
UWAGA ZMIENIŁAM TROSZKĘ ROZDZIAŁY.
+ JEŚLI KTOŚ NIE WIE AKCJA ROZGRYWA SIĘ W 5ROKU NAUKI :)
P.S. Nie czytam żadnego ff z Jily (+ EDIT CZYTAM XD ZA JAKIŚ CZAS ZROBIĘ ZAKŁADKĘ Z BLOGAMI, KTÓRE CZYTAM :)). Dlatego przepraszam jeśli w moim opowiadaniu będzie coś co było u kogoś innego.
To papapap <3 nbsp="" p="">` Eleanor Black :3

niedziela, 19 lipca 2015

Rozdział I

Pierwszy września . Tak długo oczekiwany dzień jest już dzisiaj. Dokładnie za dziesięć minut będzie na Stacji Kings Cross, na peronie 9 i 3/4. Za chwilę zobaczy swoich przyjaciół. Stop. Stop. Stop. Nie za chwilę tylko już za dziewięć minut . Z każdą sekundą podekscytowanie rosło. Jeszcze dwie minuty.Dokładnie po stu dwudziestu sekundach, Lilyanne Evans zobaczyła stację Kings Cross. Szybko pożegnała się z rodzicami oraz Petunią i zaczęła biec w stronę barierki pomiędzy peronem 9 a 10. BUM! Otworzyła oczy i zobaczyła, że coś ją zatrzymało. A raczej ktoś. Spojrzała do góry i zobaczyła rozbawione, czekoladowe tęczówki.
 - Potter, puść mnie - syknęła Rudowłosa .
 - Ależ Evans, stęskniłem się za tobą – powiedział, a po chwili jego usta połączyły się z ustami wściekłej zielonookiej .  Po pocałunku (Lily próbowała bezskutecznie stawić opór), Lily zobaczyła Remusa i Destiny. Szybko wyrwała się z uścisku bruneta i podeszła do znajomych .
 - Cześć! - powiedziała Evans.
 - Ah... To Ty ... - powiedziała niechętnie Destiny. 

 - Cześć Lil - powiedział szczęśliwy Remus.
 - Miło was widzieć. Jak tam u was ? - zapytała rudowłosa .
 - Remusie... Zimo Mi. Możemy wejść już do pociągu ? - zapytała Destiny. Remus spojrzał na brunetkę, ściągnął swój sweter , dał dziewczynie i powiedział :
 - Lily, zobaczymy się później. Pa. - I odszedł wraz z przyjaciółką do pociągu.
  - Okay! - krzyknęła 14-latka i ruszyła do pociągu, aby znaleźć dziewczyny.  Rudowłosa w ostatnim momencie wtaszczyła kufer, bo po chwili pociąg pędził już do Hogwartu . Po odnalezieniu dziewczyn (które były z Huncwotami), zagrali w p/w z fałszoskopem. Nagle Destiny wylosowała Lily.
 - P czy W? - zapytała niechętnie. 
- Yyy.. W - powiedziała zielonooka.
 - Hmm.. Pocałuj Rogacza - powiedziała złośliwie Riddle. 
- Yyy... Nie? - odpowiedziała szybko rudowłosa. 

 - Musisz. - Zaczęła śpiewać Dorcas.  Po 5 minutach Lily podeszła do okularnika i niechętnie go pocałowała. Miał to być krótki pocałunek. Ale Potter, jak to Potter, chwycił rudowłosą w pasie i zaczął całować. Gdyby nie fakt ,że w przedziale byli też jej przyjaciele, zaczęłaby oddawać pocałunki. Stop. Stop. Stop. CO?! Czy Lily Evans podoba się to, że całuje się z jednym z najprzystojniejszych chłopaków? Nie da się zaprzeczyć, że James Potter świetnie całował. Ale nie rudowłosa nie zapomniała że to był on - ten, co od 1 klasy ją zaczepia i wymyśla dziwne przezwiska..  W pewnym momencie ugryzła go w język, a ten odskoczył od niej jak porażony. A raczej jak pogryziony.
 - Eyy.. Evans, czemu? - zapytał zdziwiony rozczochraniec. 

 - A co myślałeś? - powiedziała zielonooka i się zaśmiała. 
 - Nie żeby coś, ale... Gdzie jest Remus i Destiny? - zapytała zaniepokojona Alice.  
- Zapewne poszli się obściskiwać. - Zaśmiał się Syriusz.  
- To oni są razem? - zapytała zdziwiona Mary.  
- Pamiętacie jak mieli wyzwanie, że przez miesiąc mają udawać parę? - powiedział Syriusz. 
 - ZAKOCHALI SIĘ W SOBIE! - ryknęła Dor.  
- Boże... Nie strasz - pisnął Peter 
 - A co, przeszkadza ci to w jedzeniu Glizdogonie? - zapytał roześmiany Remus.  - Jak wy to? - spytała Lily.  
- Oh... Nie Udawaj Głupiej Evans - syknęła Destiny.  
- Mam prośbę, wytłumaczysz mi czemu tak bardzo mnie i dziewczyn nie lubisz? - zapytała zirytowana 14-latka.  
- Szczerze?  Ty, Evans, jesteś taka "Idealna", że aż wcale. Wieje od ciebie Nudą . Tylko nauka, zdobywanie i odejmowanie punktów. Dorcas to zwykła puszczalska, całuje się każdym chłopakiem jakiego spotka. Wieje od niej sztucznością jak od Banshee. Mary jest tak przesłodzona jak 5-latka, która chce cukierka. A Alice? Alice jest chyba jedyną normalną osobą z waszej czwórki. A teraz pozwolisz, ale wyjdę - powiedziała wściekła brunetka i wyszła z przedziału.  
- Może ja do niej pójdę... - zaczął Remus.
 - Ja to zrobię, Luniaczku - szepnął Syriusz i wyszedł. 
Po wyjściu szkolnej casanovy rozpętało się piekło.
 -JA DZIWKĄ? - krzyknęła zła Dorcas   

- Dor. Spokojnie. - Westchnęła rudowłosa. 
- Ale ona nazwała mnie puszczalską! - zaczęła jeszcze głośniej wrzeszczeć Meadowes.  Na szczęście jej krzyki długo nie trwały, bo po jakimś czasie pociąg dojechał na przystanek w Hogsmeade. Dziewczyny, jak to dziewczyny rzuciły się do wyjścia, aby mieć jak najlepsze miejsca w karocie Jak co roku była tiara przydziału i pogadanki Profesora Dumbledore'a.  Do gryffindoru trafiło 22 pierwszoroczniaków (10 chłopców i 12 dziewczyn ) . Po kolacji Lilyanne poszła pierwsza się umyć. Była tak zmęczona, że gdy tylko przykryła się  szkarłatną kołdrą, oddała się w objęcia Morfeusza. 


 A TERAZ MUSZĘ PODZIĘKOWAĆ MOJEJ BECIE ♥ Bałam się że przed wyjazdem nie uda jej się tego sprawdzić ale udało się jej się za co jeszcze raz bardzo dziękuję :3. Mam nadzieję że I rozdział wam się spodoba i zostaniecie aby dowiedzieć się o dalszych losach James'a i Lily :)
--------------------------------------------EDIT-----------------------------------------
UWAGA ZMIENIŁAM TROSZKĘ ROZDZIAŁY.
+ JEŚLI KTOŚ NIE WIE AKCJA ROZGRYWA SIĘ W 5ROKU NAUKI :)
P.S. Nie czytam żadnego ff z Jily. Dlatego przepraszam jeśli w moim opowiadaniu będzie coś co było u kogoś innego.
A teraz Bayy
Wasza Eleanor Black :3